Total Extreme Wrestling Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Callof
2010-04-29, 15:18
Z prezesem na ringu
Autor Wiadomość
[TC]drahonid 

Zawodnik w TEW: Maciej Rudnicki
Wiek: 21
Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 243
Skąd: Pułtusk
Wysłany: 2010-04-27, 21:03   Z prezesem na ringu  

To był najgorszy dzień mojego życia. Przez ten dzień znienawidziłem słowo ,,trening".
Wszystko spowodowane walką z Callofem. Zależało mi na tej walce, nie była ona o pas ale wygrać z prezesem Total Extrem Wrestling? Szpan.
Wszystko zaczęło się od małego konfliktu z Callofem. Mała sprzeczka spowodowała to że się na mnie wściekł. Gdy szedłem po wygranej walce z nie pamiętam kim potknąłem się i nieszczęśliwie
na niego wpadłem. To nie jest najgorsze. Niósł on wtedy gorąco kawę która potem wylądowała na jego garniturze. Próbowałem go jakoś przeprosić, proponowałem pieniądze na nowy strój ale i to nie pomogło.
- Ty kur**! Uważaj jak chodzisz pajacu!
- To był tylko wypadek.
- Zamknij mordę mięczaku!
- Ale..
- Co?!? Pyskujesz mi? Za 3 dni spotkamy się na ringu!

Był bardzo wkurzony. Wiedziałem że Callof ma słabe nerwy ale że aż tak. Zaczął wydzierać się na cały regulator i to przez jedno głupią kawę. Nie wytrzymałem.
- Zamknij się. Zgadzam się! Rozumiesz?
- Za 3 dni o 16:00 w hali na ulicy Ćwiartki 3/4. A jak się spieniasz to cię zajeb**. Przez takich gnojków jak ty mam popsuty cały dzień. Twuu!


Szybko poszedł do łazienki prawdopodobnie oczyścić garnitur. Słyszałem jeszcze parę rzuconych przez niego przekleństw. Ja stałem zamyślony. Żałowałem że szedłem akurat tędy. Jeśli go pokonam to może się jeszcze bardziej wściec i pobić mnie krzesłem albo po prostu wyrzucić mnie z TEW. Nie mogę się poddać ponieważ mam honor. Po dłuższych namysłach postanowiłem obgadać to z moim kolegą Cedrikiem.
Czekał na mnie w mojej ulubionej pułtuskiej restauracji - Żaczek.
- Siema
- Cześć Cedrik.
- Już zamówiłem frytki. O czym chciałeś ze mną pogadać

Wytłumaczyłem mu cała tą historię a on słuchał jej z wielkim zaciekawieniem.
- Hmm. Trudna decyzja.. Ja bym z nim zawalczył. Skąd wiesz, może to jakiś cienias?
- Wątpię. Nigdy nie spotkałem się z nim w ringu. Wiem że jest strasznie agresywny.

W tej chwili kelnerka przyniosła frytki.
- Wiesz co. Muszę iść. Już późną a idę dziś na mecz Nadnarwianki. Idziesz ze mną ?
- Nie, nigdy nie kręciła mnie piłka nożna.
- Co do tego prezesa.. rób co chcesz a gdy zdecydujesz się na walkę, radzę ci solidny trening. Cześć.

Cedrik wyszedł a ja posiedziałem jeszcze parę minut przy stolę patrząc się na stygnące frytki.
Ostatecznie zrobiłem to co proponował mi Cedrik. Stanięcie w ringu z Callofem z co się z tym wiążę, trening.
Nazajutrz rano....

Dziewięćdziesiąt osiem, dziewięćdziesiąt dziewięć, sto. W tej chwili upadłem na ziemie w moim mieszaniu. Moim zadaniem było zrobić sto pompek. To była jedna z ustalonych przez samego siebie ,,tortur". Kolejnym zadaniem był bieg na 1 kilometr. Trasa biegła w wzdłuż lasu za Pułtuskiem, kończyła się przy małym sklepiku na Popławach. Miałem więc okazję dłuższego pobytu na świeżym powietrzu. Gdy już doszedłem do lasu zacząłem mój mini maraton. Był to bardzo dobry dzień na biegi. Słońce prażyło, wkoło latał mały, chłodnawy wietrzyk. Ubrany byłem w krótkie dżinsowe spodenki i bluzkę na krótki rękaw. Do tego frotka na głowę. Związałem włosy żeby nie przeszkadzały mi w biegu.

Przebiegłem już 100 metrów, wolnym truchcikiem. Nie byłem zbytnio zmęczony. W pewnym momencie usłyszałem dziwne dźwięki dobiegające z lewej strony lasu.
W lesie było strasznie więc ogarnął mnie strach. Nie widziałem nikogo ani niczego w obrębie 100 metrów. Krzyk powtórzył się jeszcze raz. Nagle usłyszałem dziwne szlochanie za moimi plecami. Zdrętwiałem. Wreście odważyłem odwrócić się za siebie. Ku mojemu zaskoczeniu nic tam nie było. Gdy powróciłem do mojego wcześniejszego ułożenia ciała, ciarki przeszły mi po plecach. 50 metrów przede mną widziałem przezroczysta postać, dokładnie dziewczyny patrząca się w moją stronę. Odwróciłem się i pobiegłem w miejsce gdzie zaczynałem bieg. Gdy wybiegłem z lasu jeszcze się nie zatrzymałem. Zrobiłem to dopiera w mieście. Przypomniało mi się przysłowie ,,Strach dodaję nogom skrzydeł". Od tamtej pory nigdy nawet nie przeszedłem przy tym lesie.

Pozostały 24 godziny do walki. Zrobiłem już wszystkie ćwiczenia. Byłem w siłowni, rozciągałem się, biegałem. Pod wieczór padałem z nóg. Byłem strasznie z męczony ale nie mogłem zasnąć. Postanowiłem pograć na PlayStation 2 w Smackdown vs Raw. Grałem Shawnem Michaelsem i walczyłem z Vince McMahon. Rozwaliłem go w pył. Zresztą nie tylko jego, Cena, The Game, Bred Hart. Wszyscy polegli. Musiałem się wyżyć bo wszystko mnie bolało i byłem wkurzony na cały świat. Coś zacięło mi się w grze i rzuciłem PS-a o ścianę. Ustawiłem budzik w komórce na 11:00. Bez mycia się poszedłem spać.

Była 15:00. Siedziałem w samochodzie i czekałem na Cedrika który poszedł kupić coś do sklepu.
Gdy dotarliśmy na halę w północno-zachodniej części Wawy Callof już na mnie czekał. Ubrany był w czarną obcisłą bluzkę i ciemne spodnie. Jego wygląd trochę mnie zadziwił ponieważ przeważnie zawsze ubrany jest w garnitur.
- Jednak jesteś pojepana dziw**. To będzie zwykły spar bez dyskwalifikacji.
- Wiesz przemyślałem sobie wszystko i postanowiłem się ciebie nie bać. Dam z siebie wszystko. I nie ruszają mnie twoje tępe wyrazy.

Po tych słowach Callof wyglądał tak jak by chciał wsiąść nóż i wbić mi go w plecy.
- Zobaczymy na ringu ty fiuc**, hujo**, czajniku jeba**. Tak cię pobije że twoje wnętrzności wystawać będą przez ucho...
- Ha! Jasne panie prezesie!

Powiedziałem z pogardo!
- Jednak zmieniam tym walki. Będzie to walka extremalna! Na krzesła i kije! Już po tobie!!!
Zaśmiał się pod nosem i wszedł do środka hali. Wiedziałem że coś będzie nie tak. Walka na krzesełka? Nigdy na takiej nie walczyłem. On był zdesperowany.
Wraz z Cedrikiem poszliśmy do małą sale ze zwisającym workiem treningowym. Założyłem rękawice bokserskie z logiem firmy ,,Masters" i zrobiłem sobie mało rozgrzewkę rąk.
- Nadnarwianka wygrała 3-1.
- Z kim grała?
- Warta Sieradz. Szkoda że cię nie było. Poszliśmy świętować.
- I co masz kaca?
- Nie. Wypiłem tylko dwa piwa.

Gdy zaczęły boleć mnie już nadgarstki przebrałem się w mój standardowy strój i poszedłem na ring. Cedrik usiadł w środkowy, rzędzie. Na hali nie było nikogo Oprócz naszej trójki, woźnego i sędzi. To była zamknięta walka. Przy przeciwnych narożnikach stały dwa kosze a w nich kije golfowe, basketballowe i młotki. Callof stał zadowolony z siebie i patrzył się na mnie. Wiedział że się boję i zapewne próbował to wykorzystać. W jego oczach widać było gniew i chęć rozpierdole*** czegoś.
-W dzisiejszej walce zmierzą się...
- Zamknij mordę i przechodź do rzeczy bo ci zaraz zaje***!
Wtrącił się Callof w zapowiedz sędziego, który zaraz potem zeszedł z ringu.
- A w dupie mam to wszystko. Pieprze te całe TEW. Pieprzony prezes, pieprzony wrestling. Spadam z tąd! Wiedziałem że hodowla królików to moja pasja!
- Dasz rade stary!

Krzyczał Cedrik z miejsca dla widzów.
Zaczęła się walka
_________________
Soczek z foczek
Piz*nij sobie grzdyla :D
 
 
     
REKLAMA 
I can see!!!

Zawodnik w TEW: Maciej Rudnicki
Dołączył: 30 Sie 2009
Posty: 228
Wysłany: 2010-04-27, 22:38     

 
 
     
Callof 
Administrator
I can see!!!

Zawodnik w TEW: Callof de Servantez
Wiek: 25
Dołączył: 30 Sie 2009
Posty: 228
Skąd: że znowu!
Wysłany: 2010-04-27, 22:38     

Wiatr nie lata xD I co to jest "frotka na głowę"? :mrgreen: I ta scenka w lesie... do tego powiedziałeś z "pogardo"! Nie wliczając tych niedoróbek mogę powiedzieć, że jest coraz lepiej. Widzę Twoje staranie i zostanie to docenione, gwarantuję.
_________________
Genetyka została stworzona, by naprawiać pomyłki Boga. Takie jak niemiecki naród.
 
 
     
[TC]drahonid 

Zawodnik w TEW: Maciej Rudnicki
Wiek: 21
Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 243
Skąd: Pułtusk
Wysłany: 2010-04-28, 16:01     

Hehe, chodziło mi bardziej o opaskę a z tym lasem to nie miałem co wymyślić jednak muszę przyznać że na faktach.
_________________
Soczek z foczek
Piz*nij sobie grzdyla :D
 
 
     
Callof 
Administrator
I can see!!!

Zawodnik w TEW: Callof de Servantez
Wiek: 25
Dołączył: 30 Sie 2009
Posty: 228
Skąd: że znowu!
Wysłany: 2010-04-28, 18:11     

Ta opaska to się nie nazywa bandana? :mrgreen: Co do duchów powiem tak - osobiście nie mam zdania, czy istnieją, czy nie. Niby wiele osób widziało dusze, ale czy to nie przypadkiem chęć zaistnienia? Tak czy inaczej, może to i urozmaica Twojego RP-a, ale staraj się tworzyć prawdopodobniejsze historie :D
_________________
Genetyka została stworzona, by naprawiać pomyłki Boga. Takie jak niemiecki naród.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

| | Darmowe fora | Reklama
Style created by Kula & Gozda
Strona wygenerowana w 0.05 sekundy. Zapytań do SQL: 15