Total Extreme Wrestling Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
PPV I - Night Of Champions
Autor Wiadomość
BlooMxer 
D-Generation X


Zawodnik w TEW: Evan Mathis
Wiek: 21
Dołączył: 15 Kwi 2010
Posty: 162
Skąd: Z Pułtuska
Wysłany: 2012-05-31, 19:21   PPV I - Night Of Champions  

PPV I – NIGHT OF CHAMPIONS
WARSZAWA 31.05.2012


Trzy dni przed galą.

Rico spaceruje po hali i nadzoruje jej przygotowania do pierwszego PPV w historii TEW. Podchodzi do niego nasz profesjonalny konserwator powierzchni płaskich.


EM - Witam szefunia, wszystko w porządku ?
RR - Eustachy, jeżeli do mnie przychodzisz to na pewno coś chcesz. Mów szybko bo nie mam czasu.
EM - Dobra, to ja się streszczę. Jak szef wie czasy ciężkie, wiek emerytalny podnieśli, wódka drożeje…
RR - Streszczaj się do cholery !
EM - No więc, ja mam taką osobistą prośbę do szefa, może tak mała podwyżka ?
RR - Eustachy, wiesz jak krucha jest teraz nasza sytuacja finansowa i nie tylko…
EM - Noo. Ale szefie, ja ciężko haruję, czasem po kilkanaście godzin i mam z tego tyle, że ledwo na napitek starcza…
RR - Eustachy, mamy bardzo mało zawodników, federacja podupada, to będzie pewnie nasza ostatnia gala, ale obiecuje ci, że po gali dam ci tyle pieniędzy, że będziesz mógł przeżyć trochę bez tej pracy.
EM - Bardzo szefowi dziękuję.
RR - Ale i tak będziesz musiał poszukać sobie nowej pracy.
EM - Noo niestety, ale będę pamiętał że szef był dla mnie dobry, nawet w tych ostatnich dniach.

Rico uśmiechnął się, uścisnęli sobie dłonie. Na halę wszedł Callof, zobaczył to jak Rico uścisnął dłoń Eustachemu.

CS - Eustachy, co to do kurwy nędzy było ? Nie ma czasu na spoufalanie się, trzeba zapierdalać. Rampa sama się nie posprząta.
EM - Się wie panie Callof.
Eustachy wyszedł lekko zasmucony. Callof podszedł w stronę Rico.
CS - Rico, co to kurwa było ?
RR - Rozmowa. A co to było ? Z tego co pamiętam nie jesteś już prezesem i nie masz prawa rozkazywać pracownikom.
CS - Eustachy to nie pracownik. On tu tylko sprząta i ty nie powinieneś mu w tym przeszkadzać do chuja pana.
RR - Skoro sprząta to jest pracownikiem i ty nie możesz…
DS - RICO !

Na halę wbiegł zdyszany Dawid, podbiegł do Rico i Callof’a przerywając im kłótnię.

CS - Ja pierdolę ! W tym jebanym kraju nie ma miejsca gdzie można sobie spokojnie porozmawiać.
RR - Cicho ! Co się stało Dawid ?
DS - Chodzi o Chrisa i David’a.

Nie trzeba było nic więcej tłumaczyć, Rico i Callof pobiegli za Dawidem. Wybiegli z hali i biegali po korytarzach budynku. Wreszcie dotarli na parking. Rodriquez’owi wystarczyły 2 sekundy na rozpoznanie.

RR - Co tu się dzieje kurwa !?

A oto cała sytuacja : Na ziemi tarzali się Chris i David, raz w jedną, raz w drugą stronę. Gdy tylko była okazja jeden bił drugiego po twarzy. Z jednej strony na skrzynce siedział Drahonid, obok stał Krasch, a po drugiej stronie na oponach siedział Metal Sheet. Ochoczo kibicowali i zachęcali do walki. Callof pierwszy zabrał głos.

CS - Co to ma kurwa być ? Wal go mocniej ! I traf w ten zryty ryj to może trochę zmądrzeje. Dawid, czemu im przeszkadzałeś, to nie są jakieś cioty. No panowie, obstawiamy !
RR - Callof kurwa, uspokój się. Zostawcie się. Nie bij go już. Przestań !
CS - NO NIE WPIERDALAJ SIĘ !
RR - CISZA !

Nagle wszystko się uspokoiło i wszyscy patrzyli teraz na Rico.

RR - Wszyscy wypierdalać do domu. Dawid, Chris, Kane, widzę was jutro koło 12 w moim biurze…
MS - Ale Rico, chcieliśmy sobie przed galą trochę…
RR - Czy ja się kurwa nie jasno wyraziłem ? Do domu, wszyscy !

Wszyscy rozeszli się. Callof wsiadł do swojego Ferrari i wyjechał jak najszybciej. Jacob zabrał Chrisa swoim Fordem, a David i Maciek pojechali z Krasch’em jego Toyotą. Na parkingu został sam Rico, westchnął głęboko i zaczął myśleć. W końcu wyszedł z transu i także pojechał do domu, był trochę zmęczony.


Dwa dni przed galą.

Około godziny 12 Rico czekał w swoim gabinecie. W końcu ktoś zapukał do drzwi, wszedł Chris. Rico wyprosił go i powiedział żeby pierwszy wszedł Dawid.


RR - Cześć Dawid
DS - Cześć, czy coś się stało ?
RR - Nie, chciałbym ci podziękować za to, że wczoraj powiadomiłeś mnie o bójce, gdyby nie to możliwe że komuś coś by się stało i musielibyśmy zmieniać kartę na galę, co mogłoby się odbić na zyskach z gali.
DS - Racja, gdy tylko zauważyłem że się biją od razu przybiegłem cię o tym powiadomić.
RR - Powiem ci tak, jesteś w tej federacji najmniej ze wszystkich, ale podobasz mi się. Bez skojarzeń oczywiście. Mam dla ciebie propozycję, w zamian za pomoc jakiej udzieliłeś mi wczoraj…
DS - Drobiazg, sądzę że każdy by zrobił tak samo na moim miejscu.
RR - Może, jednak tamta trójka siedziała i oglądała jak oni się tłuką, Callof tak samo, zamiast ich powstrzymywać co zrobił ? Zakłady ?
DS - Haha, w sumie racja. Dobra, to jaka jest twoja propozycja ?
RR - A no tak, zapomniałbym. Jak już wspomniałem jesteś w tej federacji najkrócej z obecnych. Chciałbym ci pomóc. Z tego co wiesz masz walkę z Callof’em i Chrisem o pas Extreme i to w klatce.
DS - Może być ciężko, ale sądzę, że sobie poradzę.
RR - Może, jednak Callof i Chris są w tej federacji od początku, razem z nią stawiali pierwsze kroki, więc mam dla ciebie, jak i pewnie dla mnie propozycję, może jak rozprawię się z tymi dwoma to potrenujemy ?
DS - Z miłą chęcią Rico. Sądzę że to dobrze przygotuje mnie, jak i ciebie na to co będzie się działo na PPV.
RR - Myślę dokładnie tak samo, w takim razie idź się rozgrzej i czekaj na hali, zajmę się tymi dwoma i zaczynamy.
DS - Dobra, czekam.
Dawid wyszedł z biura Rico.
DS - Wasza kolej.

Poszedł w stronę hali, Chris i David lekko zdenerwowani weszli do biura. Uśmiech na twarzy Rico znikł gdy tylko weszli.

RR - Więc, o co poszło ?

David i Chris popatrzyli na siebie, jeden miałby ,,naskarżyć’’ na drugiego, jak w przedszkolu ? Głupota.

RR - Pytam ponownie, o co poszło.

Cisza. Rico wziął wdech żeby zapytać po raz trzeci, jednak Frog odpowiedział.

CF - To wszystko przez tego debila.
DN - Nie obrażaj bo dostaniesz jeszcze raz.
CF - Dostanę ? Tak jak wczoraj ? Prawie płakałeś.
DN - Ty się prosisz o…
RR - CISZA ! O CO POSZŁO !? Chris, mów !
CF - Właśnie przyjechałem z Jacobem, kiedy z naprzeciwka nadszedł David z Pawłem i Maćkiem. Szedł w stronę samochodu Pawła, nie mam pojęcia po co i popchnął mnie. Powiedziałem mu żeby się uspokoił na co on odpowiedział sierpem, dalej wiesz co się działo, Jacob może potwierdzić że tak było.
DN - Kłamstwo !
RR - To jak było David ?
DN - Szedłem z Pawłem i Maćkiem do samochodu po browary. Zobaczyłem że z naprzeciwka idą Jacob i Chris. Zignorowałem to i szedłem dalej. Chris specjalnie mnie popchnął. Kazałem mu przeprosić, odpowiedział że za nic nie przeprosi takiego frajera jak ja. Dostał sierpa. Dalej wiesz jak było, Paweł i Maciek mogą potwierdzić moją wersję.
CF - Dobrze wiesz jak było, nie oszukuj prezesa.
DN - Rico, uwierzysz mi czy jemu ?
RR - Co ja z wami mam… Nie będę się zastanawiał który zaczął, w dzień gali przeprowadzicie wywiad z naszymi reporterami, za darmo. I bez takich akcji jak ostatnio bo ty nie dostaniesz możliwości walki o miano pretendenta a ty stracisz swój pas.
CF - CO !?
RR - To co słyszałeś, teraz żegnam.

David i Chris wyszli z biura i poszli w rozbieżne strony. Rico wziął swoją tajemniczą torbę i poszedł do szatni, przebrał się, rozgrzał i poszedł na halę. Zobaczył tam Drahonida, Pawła i Dawida.

RR - No, widzę że federacja jest najbardziej żywa kilka dni przed śmiercią.
DS - Na to wygląda, Rico, może tag team match ? Ja i ty na chłopaków ?
RR - Czemu nie ? Co wy na to ?
PB - Dla mnie spoko.
MR - Dla mnie też.
RR - Dobra panowie, to zaczynamy.

Hala była cały czas sprzątana, ozdabiana i ogólnie przygotowywana do nadchodzącego PPV. Kilka osób pałętało się po trybunach i zamiatało, jednak każdy kto był na hali zainteresował się walką. W tej federacji nigdy nie było jeszcze walki tag teamowej na żadnej gali, i pewnie tak zostanie. Sparing trwał około półtorej godziny, jednak każdy kto był na hali nie nudził się nawet przez chwilę. Nie mogli się nadziwić jak ci ludzie zmienili się od czasów ostatniej gali. Każdy prezentował się w ringu lepiej niż kiedyś i to kilkukrotnie lepiej. Publiczność nie mogła się napatrzeć na akcje wysokiego ryzyka, silne uderzenia, efektywne combosy oraz współpracę drużynową obydwóch drużyn. Po treningu Paweł i Maciek poszli do szatni a Rico i Dawid zostali na ringu. Rico rozmawiał o czymś z Dawidem. O szczegółach się nie dowiecie, możecie je sobie tylko wyobrazić.



Dzień przed galą.

Za górami, za lasami, nie wiadomo gdzie budzi się mocno skacowany Callof.


CS – O kurwa, moja głowa ! JA PIERDOLĘ ! CO TU ROBIĄ ZWŁOKI KOZY !?
DN – Nie ma co, działo się wczoraj.
CS – O Kurwa ! Cześć. Długo na nogach ?
DN – Nie, ale trzeba się zbierać, bo jutro gala.
CS – No kurwa ! Pamiętasz w ogóle kto tu był po za nami ?
DN – Nie.
CS – Czyli impreza fajna, ale trzeba wracać, idę się ubrać a ty zrób coś z tą kozą.
DN – Spoko.

David zaczął ,,sprzątać’’ zwłoki kozy, Callof ubrał się i mu pomógł. David i Callof wychodzą, Callof szuka czegoś w kieszeni. Tymczasem Rico siedzi w domu i smaży sobie naleśniki. Nagle dzwoni telefon, Rico odbiera.

RR – Halo ?
CS – Cześć.
RR – Callof, cześć. Coś się stało ?
CS – Można tak powiedzieć, ale o nic się nie martw.
RR – Postaram się.
CS – A więc tak, jestem gdzieś z David’em, nie mam kurwa pojęcia gdzie.
RR – Z David’em ?
CS – Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. Jak wiesz bił się ostatnio z Chrisem co im przerwałeś, byłem mu coś winien. Teraz chodzimy po mieście i nawet nie wiemy gdzie jesteśmy.
RR – Zapytaj się kogoś co to za miasto.
CS – Co to za miasto ? Rico, ja nawet kurwa nie rozumiem tego co oni do mnie mówią.
RR – Czyli nawet nie jesteś w Polsce ? Cudownie.
CS – Zajebiście, też się cieszę. Nie martw się, będziemy na gali.
RR – A kiedy dokładnie ? Halo ? Kurwa, rozłączył się. No trudno, poczekamy, zobaczymy. Kurwa ! Mój naleśnik !

Rico przypalił jednego naleśnika, ale miał ich więcej. Zjadł wszystkie i pojechał na halę. Po drodze nie spotkało go nic ciekawego. Po za tym że o mały włos potrąciłby jakiegoś pijaka, który wyskoczył mu pod koła. Ale nic nikomu się nie stało. Rico przyjechał na parking, zauważył samochód Pawła i Jacob’a. Domyślił się kto jest na hali. Poszedł do biura. Wyciągnął z barku jakieś wino i kieliszek. Usiadł w fotelu, i nalał sobie cały kieliszek, trochę nawet wylał. Wypił duszkiem, nagle ktoś zapukał do drzwi. To Krasch.

PB – Cześć Rico.
RR – Witaj. Coś się stało ?
PB – Nie, mam tylko pytanie, planujesz coś na gali ? To znaczy coś po za walkami. Jakieś losowanie, koncert, wywiad, konkurs, a może coś nowego. Po prostu chciałbym wiedzieć, nie lubię niespodzianek.
RR – Coś tam zaplanowałem, jednak sądzę, że jeżeli ktoś z załogi będzie miał jakieś pomysły, realne do zorganizowania, to możemy je zrealizować.
PB – A co zaplanowałeś ?
RR – Na pewno będzie wywiad naszych reporterów z Chrisem i David’em jeszcze przed pierwszą walką, gdyby zrobili coś głupiego zdążę ich ukarać…

DRRRYYYŃŃŃ !!! Telefon dzwoni.

RR – Przepraszam.
PB – Spoko.
Rico podnosi słuchawkę.
RR – Halo ?
DN – Cześć Rico, tu David.
RR – Cześć, i jak ? Są jakieś postępy ?
DN – Wiemy że jesteśmy w Macedonii, nie wiemy jeszcze gdzie dokładnie.
RR – Cholera. A jest tam Callof ?
DN – Byliśmy głodni, nie mamy kasy, a akurat jesteśmy na targu i jest dużo straganów…
RR – Co z Callof’em ?
DN – Byliśmy głodni. Callof bije jakiegoś sprzedawcę, i wyłudza od niego pomarańcze.
RR – Co kurwa ?
DN – Dobrze słyszysz. O ! Callof…
CS – Cześć Rico, słuchaj, jesteśmy w Macedonii, zjemy pomarańcze i pomyślimy jak wrócić.
RR – Podobnież nie macie kasy, jak wrócicie ?
CS – Coś się wymyśli, ale teraz nie mogę gadać, jakiś koleś nas goni, musimy spierdalać, na razie.
RR – Cześć.

Rico odłożył słuchawkę. Paweł po jego minie domyślił się mniej więcej o co chodzi.


PB – Gdzie jest ?
RR – W Macedonii.
PB – Tylko Callof ?
RR – Z David’em
PB – Zdążą wrócić ?
RR – Nie wiem, mówią że zdążą…

Do gabinetu wpada Maciek.

MR – Sorry że nie zapukałem, ale nie chciało mi się.
RR – Spoko, w jakiej sprawie ?
MR – Pijemy ?
PB – Nie.
RR – Tak.
PB – Dobra, ja spadam do domu, jutro z rana będę. Pijcie sobie.
MR – Dobra, narka.
RR – Nara.

Krasch wychodzi z biura, po czym idzie na parking, wsiada do swojej zajedwabistej supry i jedzie do domu. Rico i Maciek gadają…

MR – A więc mam pytanie, co będzie na gali po za walkami ? Planujesz coś zajebistego ?
RR – Paweł pytał o to samo, a co masz jakiś pomysł ?
MR – Noo kurwa !
RR – Dawaj.
MR – Chodzi o to że większość osób, które interesują się wrestlingiem to faceci. Ja bym rozruszał jakoś ta galę dając w międzyczasie jakieś tańczące dupencje.
RR – Sądzę że to może być dobry pomysł, ale, po pierwsze, bez erotyki…
MR – Szkoda.
RR – …po drugie, masz cos konkretnego na myśli ?
MR – Mam paru kolegów, na pewno coś znajdą, sądzę że ze trzy, cztery telefony i pewny występ.
RR – Dobra, masz jeszcze jakieś pomysły ?
MR – W tej chwili nie bardzo, wybacz Rico ale idę załatwić ten występ.
RR – Oczywiście, nie zatrzymuję cię.

Maciek wychodzi, wyjmuje swoją kosmiczną Nokię i zaczyna dzwonić do różnych osób. Rico przypomina sobie że zostało mu jeszcze niedopite wino (żeby nie było że jest chciwy, Paweł nie chciał, a Drahonida poczęstował) dokończył je i także zaczął gdzieś dzwonić. Hala była już praktycznie gotowa, jeszcze miejscami tylko dopinano wszystko na ostatni guzik. Po hali spokojnie przechadzał się Chris. Rozglądał się dookoła, przypomniał sobie jak zaczynał przygodę z TEW. Usiadł gdzieś na widowni i zaczął wspominać. Podeszła do niego znana nam osobistość.

EM – Co tak siedzisz młody ? Jutro masz walkę, musisz się przygotować.
CF - Witam panie Eustachy. Siedzę sobie i wspominam.
EM – A co tak sobie wspominasz ?
CF – Lata świetności federacji TEW. To z nią zacząłem moją przygodę z wrestlingiem i z nią chciałbym ją skończyć.
EM – Niestety rzadko w życiu jest tak, że jest po naszej myśli. Jeżeli chcemy coś osiągnąć musimy ciężko pracować…
CF – Proszę pana, ciężko pracuję i co się dzieje ? Ostatnia gala PPV. Zamykają federację. Nie wiem dlaczego. Pieniądze mają…
EM – A tu racja, nie wiadomo dlaczego, pieniądze mają.
CF – Sam pan widzi, fundusze są, chęci, pewnie nie tylko z mojej strony, też są. Nie mam bladego pojęcia, dlaczego.
EM – W życiu tak już jest, trzeba zakończyć jeden rozdział, żeby rozpocząć drugi…
CF – Moje rozdziały, kończą się zbyt szybko.
EM – I nie tylko twoje. Sądzę, że każdy kto jest w tej federacji, mówię także o prezesach, chciałby żeby żyła własnym życiem i przynosiła zyski oraz rozrywkę.
CF – Nie chodzi tutaj już o same zyski. Dla mnie wrestling to więcej niż jakieś Show. To moja pasja, miłość, mógłbym w tej federacji pracować za darmo... Mam nadzieję, że pan zachowa tą informację dla siebie.
EM – Oczywiście.
CF – Dziękuję, nie chodzi tu już o samo Show. Feud mój i Callof’a, tak jak mój i David’a zaczął się przez Show a potem przeszedł na nasze realne życie. Ja osobiście mam już tego wszystkiego dość. Ludziom wydaje się że jestem chamski i zły. Jednak to tylko moja rola, gimmick. Tak gram, i muszę tak grać.
EM – Człowiek nic nie musi. Człowiek może, albo chce. Wiesz co ja bym zrobił na twoim miejscu, nie bacząc na wszystko, pokazał, że nic nie musisz, bo jeżeli czegoś szczerze chcesz, i szczerze w to wierzysz, to dlaczego to ma się nie spełnić ?
CF – Wie pan co ? Ma pan rację. Jeszcze coś, jutro wyjdę na ring, i nie bacząc na wszystko pokonam Callof’a i Dawida. Nawet, jeżeli to miałaby być moja ostatnia walka w tej federacji, albo w całym moim życiu. Pokonam ich, i udowodnię, że zasługuję na szacunek. Udowodnię, że liczy się pasja, serce i wiara a nie show, pieniądze, a nawet umiejętności i siła.
EM – No to co ? Wypadało by za to wypić ! Idziesz się napić chłopcze ? Tylko nie za dużo, żebyś jutro był w formie.
CF – Bardzo chętnie.

Chris zapamiętał sobie to co mówił mu pan Eustachy, poszedł z nim gdzieś na backstage, trochę wypić. Tak zakończył się dzisiejszy dzień. Nadszedł moment, na który wszyscy czekali. Pierwsze w historii PPV federacji TEW, a mowa oczywiście o Night Of Champions.


Dzień gali, jeszcze przed 8:00.

Rico budzi się przez swój dzwoniący telefon. A wygląda to tak, spada z łóżka, idąc po telefon przewraca się, podnosi słuchawkę i znowu się przewraca.


RR – O kurwa ! Halo ?
CS – Miłe przywitanie, nie ma co.
RR – Cześć. Przepraszam, przewaliłem się.
CS – A więc tak, dzwonię, żeby powiedzieć że wszystko jest zajebiście. Dzięki Metal Sheetowi jesteśmy w kraju.
RR – To super, a gdzie dokładnie ?
CS – W drodze na halę.
RR – To świetnie, kiedy mniej więcej będziecie ?
CS – Sądzę, że jakieś pół godziny… Tylko te jebane korki.
RR – Fakt, ale na gali będziecie na pewno.
CS – No kurwa ! Wszyscy cali i zdrowi, na gali będziemy 100-u procentowo.
RR – Dobra, to ja kończę, przyszykuję się i też lecę na halę.

Rico odkłada słuchawkę. Cieszy się że ich gala PPV ma szansę wypalić. Podszedł do szafy, założył to co było pod ręką i poszedł coś zjeść. Po śniadaniu pojechał na halę swoją mazdą. Dojechał w niecałe 5 minut. Poszedł od razu do biura, ogarnął to, co było do ogarnięcia, złapał za telefon i zaczął dzwonić.

Maciek tak jak Rico, został obudzony przez telefon.


MR – Kurwa. Halo ?
RR – Wstawać !
MR – Nie chce mi się, kurwa.
RR – Sprawa jest, załatwiłeś ten występ ?
MR – Taa, będą na hali około 16, potem tylko powiesz kiedy mają wyjść, wychodzą i kręcą dupami.
RR – Dobra, dzięki za wszystko.
MR – Spoko

Maciek, mając to w standardzie udał się w dalszy sen. Rico dzwonił gdzieś jeszcze. Na hali od rana byli Krasch i Chris. Krasch przed chwilą przyjechał z Gnojna, Chris nocował na hali. Jak pewnie niejednemu wiadomo, z panem Motyką nie da się wypić trochę. Chris siedział na rampie i patrzył jak wszystko jest dopracowywane do perfekcji. Z backstage’u wyszedł Krasch, zobaczył Chrisa siedzącego na rampie, usiadł obok niego.

PB – Cześć, jak tam przed galą ?
CF – Ciężko to określić.
PB – Dlaczego ?
CF – Wczoraj rozmawiałem z panem Eustachym i zdałem sobie sprawę z czegoś ważnego. Potem jak to miał w standardach poszedł się napić i wziął mnie ze sobą.
PB – Piłeś dzień przed galą ? Drugi Callof.
CF – Mieliśmy wypić troszkę, jednak pan Eustachy nie zna takiego słowa.
PB – Haha, tutaj masz rację.

A backstage’u dał się usłyszeć bardzo głośny krzyk pana Eustachego. Wrestlerzy siedzieli chwilę w ciszy.

PB – No, ciekawa gala nam się zapowiada. Pierwsza gala PPV w tej federacji.
CF – W sumie to już miała być jedna.
PB – Właśnie, jak to wtedy było ? Dlaczego się nie odbyła ?
CF – Po za mną, Rico i Callof’em nie było żadnych zawodników. Uznali że walka na gali TEW jest dobrą promocją i po pierwszych galach wynieśli się stąd, uznając, że są ponad tą federację. I tak wiem, że tak nie jest.
PB – Nie znam ich, ale tez tak sądzę.
CF – No więc w sumie to będzie pierwsze PPV, które mam nadzieję się uda. A walki też wyglądają ciekawie. Rico wybrał ciekawe kompilacje. Jeszcze nie walczyłem w Hell In A Cell Matchu.
PB – Ja wygrałem jeden Ladder Match, co daje mi małą przewagę nad Drahonidem.
CF – A właśnie, ty walczysz z Drahonidem o pas TEW. Życzę ci powodzenia.
PB – Dziękuję i nawzajem. Mam nadzieję że obronisz ten pas i pokażesz, że zadzieranie z tobą, było złym pomysłem.
CF – A ja mam nadzieję, że udowodnię, że jestem ponad to całe ,,Show’’, ale dziękuję.
PB – Dobrze mówi, polać mu, ale dopiero po walce.
CF – Hehe, dobra, po walce można mi polać, tak właściwie to niedługo gala, może mały trening ?
PB – Dlaczego nie ?

Paweł i Chris poszli trenować. Tymczasem na parkingu pojawia się ekipa z Macedonii. Wysiada David, klęka rozkładając ręce. Callof wypada z samochodu i zaczyna całować ziemię. Jacob ich obserwuje, a po chwili gasi samochód.

CS – JACOB ! MÓJ ZBAWCO ! Jesteś moim pierdolonym aniołem stróżem.
MS – Ja wam tylko pomogłem wrócić do kraju, sądzę, że to był mój obowiązek.
DN – Właśnie nie. Nie musiałeś tego robić, jednak to zrobiłeś.
CS – Kurwa ! Czuję zapach stokrotek !
DN – Ja też się cieszę że jesteśmy.
CS – Na serio mi tu jebie stokrotkami. Jakieś perfumy, albo inne chujostwo.
MS – Niby coś czuć.
CS – Pewnie to sprawa Rico, pójdę go odwiedzić.

Callof udał się w stronę biura Rico. David i Jacob poszli do szatni. Każdy z nich zaczął osobno trenować, w końcu mają się dzisiaj zmierzyć przeciwko sobie. Callof wchodzi do gabinetu Rico.

RR – Tu się puka.
CS – Chciałbyś… Więc co mam mówić, oto jestem, cały i kurwa zdrowy !
RR – Dobrze, idź się przygotuj.
CS – Zaraz najpierw mi coś wyjaśnij. Po pierwsze co przygotowałeś na galę ? Po drugie czemu na parkingu jebie stokrotkami ? Widziałem stojące tam samochody, wszystkie zaczynają rdzewieć.
RR – O czym ty do mnie mówisz ?
CS – Na parkingu jebie stokrotkami, kurwa !
RR – Spoko, przewietrzy się.
CS – A co będzie na tej gali ?
RR – Walki.
CS – Pierdolisz ? Dzięki, że mi powiedziałeś, a walczę ? Powiedz, to się kurwa chociaż przygotuję.
RR – Walczysz.
CS – Kurwa, Rico. Co będzie po za walkami. Co planujesz.
RR – Zobaczysz.
CS – Sądzę, że nie masz pomysłu i to zwykła wymówka.
RR – Nie mógłbym zawalić tego PPV, wszystko zaplanowane. Chcesz wiedzieć co będzie ? Poczekaj do gali.
CS – Kurwa, nerwy mi siadają.

Callof podszedł do meblościanki i wyciągnął z barku wino. Otworzył i zaczął łapczywie pić.


RR – Ej kurwa. Przestań. To moje najlepsze wino. Odłóż ta butelkę.
CS – O kurwa. Masz rację, wystarczy mi. Widzisz, już nie jestem wkurwiony, czuję się wręcz zajebiście.
RR – Odkupujesz !
CS – Zobaczymy, na razie spadam. Idę poćwiczyć z David’em.

Callof poszedł, na hali był właśnie David. Zaczęli razem trenować. W tym czasie Krasch i Chris pojechali po Drahonida. Zdążyli z nim wrócić. Na hali zjawił się inny, bardzo znany nam wrestler, Dawid de Seta. Szedł on przez korytarz, gdy nagle usłyszał telefon, przyszedł mu sms. Zaczął czytać. Wpadł na niego zamyślony Metal Sheet. Obydwoje upadli, a telefon Dawida spadł i rozbił się. Po chwili zaczęli wstawać, Jacob pozbierał i złożył telefon Dawida.

MS – Przepraszam, zamyśliłem się…
DS – Nic się nie stało, to też moja wina.
MS – Mam nadzieję, że nic się nie stało z twoim telefonem.
DS – Spokojnie, nawet jakby coś się stało, to przecież mogę kupić nowy.
MS – Jednak powinienem bardziej uważać. Tak właściwie co tak późno ? Za niecałe pół godziny gala.
DS – Akurat. Rozgrzać się, ochłonąć i na walkę.
MS – W sumie racja, życzę powodzenia w Hell In A Cell.
DS – Dzięki i nawzajem. Chciałbyś wygrać swoją walkę nie ?
MS – No a nie ? Od kiedy dołączyłem do TEW marzyłem, żeby zdobyć najcenniejsze trofeum, pas TEW. Niestety, przegrałem w dwóch walkach z Drahonidem.
DS – Drahonid nie byłby wesoły, gdybyś wygrał swoją walkę.
MS – Wiem o tym, i sądzę, że dzisiaj będzie podwójnie zasmucony. Po pierwsze, wygram mój triple threat, po drugie, straci pas na rzecz Pawła. A na następnej gali, cóż, Krasch straci swój pas… I tak bym to widział.
DS – Ciekawa teoria…
MS – Może. Dobra, nie zatrzymuję cię, idź się rozgrzać i jeszcze raz przepraszam za telefon.
DS – Nic się nie stało.

Dawid pobiegł do swojej szatni a Jacob Smith zaczął ponownie rozmyślać. Tymczasem w innej części budynku biegał zdenerwowany Callof. Szukał biura Rico, w końcu je znalazł, wpadł wyważając drzwi.

RR – Kurwa ! Tu się puka !
CS – Nie widać. Rico, czy nie doszła tutaj dzisiaj taka prostokątna, podłużna paczka ?
RR – Tak, rano coś tam wnieśli, jest na parkingu.
CS – Dzięki, a właśnie zapomniałem ci o czymś powiedzieć. Zaprosiłem Jarzębinę…
RR – Co kurwa ?!
CS – Spokojnie, zaufaj mi.
RR - Lepiej nie…
CS – Zaufaj, to będzie gwóźdź programu, totalny rozpierdol. I kiedy mówię rozpierdol, to możesz mi wierzyć… Dobra, to lecę po moją paczuszkę.
RR – Callof ! Kurwa… Nie będę go ganiał po budynku.

Callof wybiegł z biura Rico prosto na parking. Szukał podłużnej, prostokątnej paczki. Znalazł ! Zaczął ciągnąć ją do swojej szatni, a zajęło mu to trochę czasu, bo paczka była dosyć ciężka. Otworzył ją jak małe dziecko prezent bożonarodzeniowy. Po chwili ujrzał zawartość, wszystko szło po jego myśli.

CS – KURWA ! TO BĘDZIE GWÓŹDŹ PROGRAMU !

W innej części budynku siedział zdenerwowany Chris. Wyglądał jakby chciał się uspokoić jednak nie dawał rady, zauważył to pan Motyka. Podszedł do wrestlera.

EM – Pamiętasz co ci mówiłem ?
CF – Jestem ponad to Show…

Eustachy odszedł. Chris siedział spokojnie…


Gala

Trybuny zostały zapełnione, kamera pokazywała halę z różnych perspektyw, fani krzyczeli i piszczeli, na Titantronie leciały filmiki z poprzednich gal. A to wszystko przy Skillet – Hero. Na hali nagle zrobiło się ciemno, fani znacznie się uciszyli, nagle zaczęły strzelać niebiesko-czerwone fajerwerki a na koniec z dwóch stron hali wystrzelono konfetti. Publiczność była zachwycona !


KG : Witamy państwa na pierwszej gali PPV federacji TEW, Kamil Grzyb…
PR : …i Piotr ,,Niszczyciel’’ Radkowski, były wrestler. Emocje sięgają zenitu, pierwsza gala PPV i zapewne ostatnia tej federacji…
KG : …ale oczywiście możemy się mylić i oby tak było.
PR : A teraz odbędzie się wywiad z Chris’em Sanderson’em i David’em Noon’em…
KG : …a jak wiemy, ci panowie mają ze sobą na pieńku.

Na ringu siedzi jakaś kobieta z mikrofonem, na pewno weszła niepostrzeżenie podczas przemowy komentatorów. W ringu stoją jeszcze dwa krzesła, wiadomo dla kogo. Bez muzyki wchodzą David oraz Chris. David wygląda na lekko zdenerwowanego, a Chris… Chris idzie do ringu uśmiechnięty. Wchodzą do kwadratowego pierścienia i siadają na krzesłach, pani dziennikarka podaje każdemu mikrofon.

DZ : Witam państwa na pierwszej gali PPV federacji Total Extreme Wrestling. Dla państwa przeprowadzę wywiad z Chris’em Sanderson’em i David’em Noon’em. Pierwsze pytanie do pana David’a, czy obawia się pan swojej walki i przede wszystkim tego, że pana walka odbędzie się pierwsza ?
DN : Nie, nie obawiam się walki i nie czuję stresu przez to, że walczę pierwszy. Moi rywale na pewno są świetnie przygotowani, jednak sądzę, że uda mi się ich pokonać.
DZ : Dobrze, teraz pytanie do pana Chrisa, co pan zamierza zrobić na swojej walce ?
CF : Zamierzam ją wygrać i obronić mój pas, jednak nie to jest moim głównym celem, ale nie osiągnę go, jeżeli przegram.
DZ : Rozumiem. Panie Noon, załóżmy, że wygrał pan dzisiejsza walkę, z kim chciałby pan się zmierzyć o pas TEW ?
DN : Paweł i Maciek są moimi dobrymi przyjaciółmi. Naprawdę nie widzę różnicy, w walce z jednym a walce z drugim.
DZ : Dobrze. Panie Sanderson, czy boi się pan stypulacji w jakiej przyjdzie panu dzisiaj walczyć ?
CF : Tak bym tego nie nazwał, na pewno jest to nowość, gdyż wcześniej nie walczyłem w tego rodzaju walce, jednak sądzę że odnajdę się w tym, jednak uczucie, które mi towarzyszy to nie strach.
DZ : Dobrze. A co panowie mogą powiedzieć na temat swojej rywalizacji ?

David ewidentnie chciał coś powiedzieć lecz Chris wstał i zaczął przemawiać.


CF : Znacie mnie nie od dziś prawda ? Wiecie do czego jestem zdolny. Jednak denerwuje mnie to całe ,,Show’’. Co ja sądzę o tym całym feudzie ? TO IDIOTYCZNE !

Fani byli zdziwieni, nie mniej niż sam David. Callof widząc tą sytuację w telewizorze klął.

CF : Tak, mam tego dość, nie będę udawał kogoś, kim nie jestem. David, przepraszam za wszystko.

Na twarzy Chrisa pojawiła się ulga. Na twarzy David’a pojawiło się wzruszenie. Fani zachowywali się różnie, jedni siedzieli cicho, jedni buczeli, jednak większość była zadowolona z sytuacji w ringu. David zdołał wypowiedzieć tylko…

DN : Stary… Też mam dość…

David i Chris wyszli z hali, Chris przeprosił David’a za wszystko, głównie za wydarzenie z TS IV. David mu wybaczył. Callof klął mimo wszystko, jak mógł zepsuć Show, za które zgarnia się taką kasę, Rico widocznie był zadowolony z obrotu sytuacji.

PR : Nooo, trzeba przyznać, że to niespodzianka dla oddanych fanów TEW.
KG : Eh... To było… Piękne…
PR : Ty chyba nie płaczesz ?
KG : Wzruszyłem się… To było… Niesamowite…
PR : Bez zbędnych gadek, zapraszam na pierwszą walkę, triple threat match między Rico Rodriquez’em, Devid’em Noon’em i Jacob’em Smith’em. Stypulacja Extreme Rules. Ja postaram się zapanować nad tym delikwentem…


1.Extreme Rules Triple Threat Match : o miano pretendenta do TEW Championship.

Rico Rodriquez vs. David ,,American Machine’’ Noon vs. Jacob ,,Metal Sheet’’ Smith



Uderza Lim Bizkit z piosenką Shotgun. Na rampie pojawia się Saint Warrior. Idącemu do ringu wojownikowi towarzyszy dziwny uśmiech i cheer publiczności. Rico wchodzi do ringu i podnosi rękę w geście zwycięstwa, w tym czasie z narożników wystrzeliwują czerwone fajerwerki, fani są zachwyceni.

Na hali słychać C-Bool ft. Isabelle, Body & Soul, to David wybiega, a fani krzyczą z radości. American Machine biegnie przybijając piątki fanom i wślizguje się do ringu. Wskakuje na narożnik i macha do fanów po chwili schodzi i staje w narożniku.

Słychać Drowing Pool Numb. To Metal Sheet ! Idzie wolnym krokiem. Ludzie na hali buczą, jednak Smith posiada swoje grono fanów, którzy go dopingują i to ich słychać na całej hali. Zatrzymuje się w połowie rampy, nagle za jego plecami wybuchają czerwono-niebieskie fajerwerki. Fani krzyczą ! Podnosi ręce do góry a fajerwerki wystrzeliwują ponownie. Chyba grono jego fanów powiększyło się, bo słychać ich na całej hali. Metal Sheet biegnie i wślizguje się do ringu.


KG : To było takie… Wzruszające…
PR : Cicho już. Więc, zapraszamy na pierwszą walkę.

GONG !
Przeciwnicy stoją przy trzech narożnikach, jednak nadszedł czas na walkę. Zaczęli podchodzić do siebie i zacieśniać dzielącą ich odległość. Rico rzucił porozumiewawcze spojrzenie David’owi i obydwoje rzucili się na Jacob’a. Wepchnęli go do narożnika i bili go po głowie i brzuchu. Rico dołożył od siebie kilka kopnięć w brzuch, gdy tylko się odsunął Jacob ruszył na niego i zaatakował Closeline’m. David ruszył na Smitha, ale on wykonał przepiękny Power Slam, David wylądował na Świętym Wojowniku. Metal Sheet zaczął atakować stompami raz jednego, raz drugiego. Pomyślał że są chwilowo osłabieni, więc postanowił wyjść po broń. Z pod ringu wyciągnął metalowe krzesełko.


PR : Może być ciekawie.
KG : Nikt się tego… Nie spodziewał… Nie lubili się… I to jeszcze… Ze strony… Chrisa…
PR : Zamknij się już !

Jacob wszedł do ringu po czym podszedł do jednego z narożników i wcisnął między liny krzesełko. Podniósł David’a złapał go za głowę i za spodnie, chciał wbić go głową w krzesełko, jednak Noon przekręcił się i podciął Jacob’a tak, że sam wylądował twarzą na krzesełku. David odwrócił się do Rico, ale niepotrzebnie, gdyż otrzymał on High Knee i w twarz i padł na ziemię. Rico wyturlał się z ringu i zaczął pod nim grzebać, znalazł jarzeniówkę. Wszedł do ringu i czekał aż któryś się podniesie, pierwszy był Metal Sheet. Rico biegł na niego chcąc go ,,szturchnąć’’ w brzuch lecz Metal Sheet złapał jarzeniówkę. Rico szybko podarował mu Low Blow po czym otrzymał jarzeniówkę z powrotem. Rodriquez nie czekał ani chwili dłużej, wziął zamach i uderzył Jacob’a jarzeniówką w twarz.

PR : Uuu, to musiało boleć !

Broń nie nadawał się już do niczego a Metal Sheet zaczął krwawić. Fani zaczęli krzyczeć. Rico podniósł Jacoba, jednak ten wsadził mu palce w oczy i wyturlał się z ringu, chciał chwilkę odpocząć. Rico podniósł David’a i popchnął go na liny, ale otrzymał pięknego Big Boot’a od David’a. David spróbował pinu. 1…Kick Out. David zaczął kopać przeciwnika po głowie. Po chwili złapał go za nogi i założył mu Boston Crab’a. Rico zdołał się przekręcić i wyjść z dźwigni, lecz nadal leżał na ziemi. David odbił się od lin i… Spadł na twarz ! To Metal Sheet złapał go za nogi i wyciągnął z ringu tak, że David wypadł z ringu także na twarz. Metal Sheet zaczął wściekle uderzać jego twarzą o ziemię. Po chwili zajął się czymś innym, bo grzebaniem pod ringiem. Zajęło mu to chwilkę, ale znalazł to czego szukał. Kij baseboll’owy. Podszedł do Davida i pomógł mu wstać. Wziął zamach i nie trafił… Chciał uderzyć David’a w głowę, ale zdążył się uchylić, wykonał lekkiego Spear’a i zaczął bić Smith’a po twarzy.

KG : To się mogło źle skończyć dla David’a.
PR : Ooo, widzę, że już ci przeszło.
KG : No kurwa !
PR : Nie przeklinaj ! Jakaś kultura powinna być kutasie !
KG : …

American Machine podniósł Smith’a i wykonał mu neckbreaker. Wstał i odwrócił się w stronę ringu. DOSTAŁ KRZESŁEM W TWARZ ! Rico siedział na narożniku i rzucił w niego krzesłem. Noon stał jeszcze na nogach, więc Rico skoczył na niego z Closeline’m i tak pomógł David’owi się położyć. Fani cheer’owali a Rodriquez czuł przypływ adrenaliny, szybko zaczął szukać czegoś pod ringiem, znalazł gaśnicę. Wrzucił ją na ring po czym szukał dalej. Wyciągnął drewniany stół i także wsunął go do ringu. Wrzucił do ringu także kij baseball’owy, David’a i Jacob’a po czym wszedł on.

PR : Widzę że Rico lubi jak jest wszystko poukładane.
KG : Co ?
PR : Jajco ! Jesteś głuchy…
KG : Nie widzę żeby coś układał.
PR : Ślepy też…

Rico rozstawił stół przy jednym narożniku. Podniósł gaśnicę i zaczął ,,gasić’’ przeciwników. Z gaśnicy leciała piana, więc po chwili Metal Sheet i American Machine byli cali biali. Rico najwyraźniej rozśmieszył widownię, sam też był lekko rozśmieszony tym, co właśnie zrobił. Podniósł Metal Sheeta, i otrzymał Atomic Drop. Drugi… I trzeci ! I Dropkick ! Metal Sheet otrzepał się z piany i podniósł Rico. W tym samym czasie wstał Noon. Smith założył Rodriquez’owi Full Nelsona, widocznie chciał wykonać Facecrusher, jednak David zaatakował go Dropkick’iem w plecy, co spotęgowało siłę uderzenia twarzą Rico o ziemię. Metal Sheet wstał i pobiegł na David’a, lecz on skontrował to w POWER SLAMIE ! Próbuje pinu. 1…2…Kick Out ! Jacob odkopał. David wyszedł z ringu i zaczął czegoś pod nim szukać. Wyciągnął DRUT KOLCZASTY !

PR : Zaraz się zacznie !
KG : To przecież niebezpieczne.
PR : No właśnie o to chodzi !

David wszedł do ringu i owinął stół drutem kolczastym. Zapowiada się ciekawie. Metal Sheet złapał go za głowę, podszedł do narożnika i uderzył jego głową w osłonę narożnika. Ruch powtórzył kilkanaście razy po czym popchnął Noon’a a sam zaatakował go Spear’em. Nagle dostał z pięści w skroń. To Rico. Metal Sheet odwrócił się, ale zarobił liścia. Zdenerwował się, ale otrzymał drugiego ! I trzeciego ! Smith chciał jak najszybciej wygrać więc ruszył na Rico, ale otrzymał Gut Kick i schylił się, Rico wyniósł Smith’a i czy będzie ? TAK ! MAMY GO TO HELL ! Rico pinuje ! 1…2…NIE ! David przerywa liczenie !

KG : Koniec był blisko.
PR : Na pewno nie. Tak ładnie przygotowali stół, nie mogą go teraz zostawić.

David i Rico zaczynają tłuc się po twarzach, następuje tradycyjna wymiana ciosów. Rico objął przewagę, uderzył Noon’a łokciem w skroń co chwilowo go zamroczyło. Rico odbił się od lin i biegł na Davida. AMERICAN MACHINE WYNOSI GO POD THE VERDICT ! SPINE BUSTER NA STÓŁ ! STÓŁ SIĘ ZŁAMAŁ !

KG : Uuuaaaa…
PR : A nie mówiłem.

David pinuje Rico. 1…2…Jacob przerywa pin. David wstaje zdenerwowany, ale niepotrzebnie, bo otrzymał DDT od Metal Sheet’a. Jacob wyrzuca Rico za ring, sam podchodzi do David’a i przeciąga go na środek ringu. Łapie go za nogi, i mamy Boston Crab ! David macha głowa jak szalony i trzyma zaciśnięta pieść w powietrzu, próbuje doczołgać się do lin. Powoli mu wychodzi, już prawie… Metal Sheet znowu przeciąga go na środek. Ciągnie go za nogi z całej siły. David nie wytrzymuje bólu, jaki sprawia mu dźwignia i odklepuje. (Zwycięzcą i pretendentem do pasa TEW zostaje Jacob ,,Metal Sheet’’ Smith)

PR : To niesamowite, historia rodzi się na naszych oczach. Ten zawodnik dostał szansę, której na pewno nie zaprzepaści.
KG : Chcesz Mentosa ?
PR : Nie dzięki.

Fani cieszą się ze zwycięstwa Sheet’a. Z tych trzech zawodników ma on pewnie najmniej fanów, lecz są oni najgłośniejsi. Metal Sheet skacze po ringu wymachując rękoma, po chwili schodzi z niego i idzie na Backstage. To samo robi David i, o dziwo, Rico. Fani dopingowali przegranych w drodze na Backstage, jednak Rico zatrzymał się na rampie, podniósł leżący tam mikrofon i powiedział.

RR – Raz się wygrywa, raz się przegrywa, dzisiaj przegrałem. Przed następną walką obejrzycie występy taneczne różnych grup tanecznych z Warszawy i Pułtuska. Zapraszam.

Fani krzyczeli uradowani i właśnie w tym momencie weszła pierwsza grupa, pokaz miął zając około 30 minut. Tymczasem na hali nie działo się nic ciekawego, jedni patrzyli się na fajne dupy w telewizji, drudzy też, pozostali tak samo. Nie działo się nic ciekawego, no prawie. Paweł oglądał te tancerki w TV w szatni. Do jego szatni wszedł Metal Sheet.

MS – Cześć, można ?
PB – Siadaj i patrz na dupy bękarcie !
MS – Dzięki, ale już się na dzisiaj napatrzyłem.
PB – Jak chcesz.
MS – Mam do ciebie pytanko.
PB – Wal.
MS – Nie chcesz, żebym podczas twojej walki wpadł i troszeczkę ci pomógł z Drahonidem ?
PB – NIE ! Maciek to mój przyjaciel, chcę, żeby walka była sprawiedliwa.
MS – Jak chcesz…
PB – Masz się nie wpierdalać w tą walkę !
MS – Zobaczymy…

Metal Sheet wyszedł a Paweł bez dłuższego namysłu wrócił do oglądania TV. Każdy na hali oglądał te tancerki w TV. No prawie każdy, Rico szukał Callof’a. Znalazł go w swojej szatni, także oglądającego tancerki w TV.

CS – Nie przeszkadzaj, ciekawy program jest.
RR – Widzę…
CS – Kurwa, czego chcesz.
RR – Rano dostałeś paczkę, co w niej jest ?

Callof rzucił się na dużą paczkę i zakrył ją całym ciałem.

CS – Wypierdalaj !
RR – Trochę grzeczniej.
CS – Przyjdzie czas na to, że dowiesz się co w niej jest, jak już mówiłem, będzie totalny rozpierdol, dosłownie.
RR – Jak chcesz, nie mam siły się z tobą kłócić.
CS – No kurwa właśnie.

Rico wyszedł z szatni Callof’a i ruszył do swojego biura, także obejrzeć tancerki. W końcu pokaz taneczny się skończył i można było zacząć drugą walkę.


2.TLC Match : o pas TEW Championship.

Maciek ,,Drahonid’’ Rudnicki vs. Paweł ,,Krasch’’ Białowicz



Na hali słychać Rock Star w wykonaniu N.E.R.D.. Całe pomieszczenie wypełniło się dymem, przez który widać było tylko zielone światła reflektorów. Maciek wybiega i zatrzymuje się na rampie rozglądając się po publiczności. Na titantronie pojawił się napis Drahonid. Maciek biegnie do ringu przybijając piątki fanom. Wskakuje na apron i przechodzi nad drugą liną. Wchodzi na narożnik i rzuca do fanów swoją koszulkę po czym schodzi i czeka na przeciwnika.

Uderza Westside Connection z Nate Dogg’iem rapujących Gangsta Nation. Zza kulis wychodzi Krasch. Zatrzymuje się na rampie i rozgląda, po czym zaczyna biec i przybijać piątki z fanami. Wchodz na apron po schodkach i przeskakuje nad trzecią liną vaultem. Zdejmuje koszulkę i rzuca ją, nie patrząc gdzie.


KG : Tag team partnerzy walczą między sobą o pas TEW…
PR : Z resztą nie pierwszy raz, zaczynamy !

GONG !
Walka zaczęła się, zawodnicy przechodzą do zwarcia. Wygrywa Krasch, zakłada Maćkowi Headlock’a. Maciek popycha go na liny a kiedy wraca wykonuje Headlock Takedown. Trzyma go tak chwilę, jednak Paweł zaczyna się powoli podnosić. W końcu wstał i popchnął Maćka na liny, ale Rudnicki powala Pawła Closeline’m. Zaczyna atakować Pawła stompami. Podnosi go i wykonuje Death In Flight. Paweł leży trzymając się za głowę a Rudnicki korzysta z wolnej chwili i wychodzi po drabinę. Powoli wchodzi z nią do ringu, ale Paweł zaczyna wstawać, Maciek stoi z drabiną w ringu, i otrzymuje Dropkick. Paweł podbiega do Drahonida i wykonuje Twin Leg Drop. Wychodzi z ringu i wyjmuje spod niego stół.


PR : Widzę, że znowu stół.
KG : To ekscytujące !
PR : A wiesz z jaką siłą trzeba uderzyć w taki stół żeby pękł ?
KG : Małą, bo stół jest raczej cienki.
PR : Byłem wrestlerem i wiem lepiej, jak chcesz po gali możemy sprawdzić.
KG : Wolę nie !

Wrzucił stół do ringu, ale nie wszedł do niego, szukał czegoś jeszcze. Znalazł coś ! Kubeł na śmieci ! Wrzucił go do ringu po czym sam do niego wszedł ale otrzymał STO od Rudnickiego. Rudnicki otworzył kubeł a pokrywę od kubła położył na ziemi. Podniósł Krasch’a i wykonał mu Chokseslam na pokrywę. Rudnicki rozłożył stół i postawił go przy linach, jednak przypomniał sobie że to TLC i rozłożył drabinę. Jednak Krasch zaczął wstawać, Maciek chciał go kopnąć, ale Paweł złapał go za nogę i podciął drugą. Wstali w tym samym momencie, jednak Krasch wykonał mu Hurricanranę. Maciek wstawał powoli, nagle na halę wbiegł Metal Sheet, po chwili był już w ringu. Kopnął Krasch’a i wykonał mu Powerbomb w narożnik. Biegł na Maćka ale on uniknął. Smith odwrócił się i… OTRZYMAŁ SUPER KICK ! Maciek wywalił Sheeta z ringu po czym sam wyszedł. Złapał go za nogi i zaciągnął na rampę po czym wrócił do ringu. Wsadził Pawła do kubła i położył na stół. Co on zamierza zrobić ?! Wchodzi na drabinę, przygotowuje się do skoku.

PR : To będzie coś !
KG : To niebezpieczne…
PR : TO BĘDZIE KURWA COŚ !!!

Maciek stoi przodem do stołu, czyżby Elbow Drop ? Nie. Odwraca się. Co on chce zrobić ? Skacze, i… MAMY MOONSAULT ! STÓŁ ZŁAMANY ! Krasch leży w zgniecionym kuble, a Drahonid leży trzymając się za brzuch. Krasch zdejmuje z siebie kubeł a Maciek powoli wstaje. Zaczyna ,,wpełzać’’ na drabinę, bo wejściem tego nie można nazwać. Krasch zaczyna pełzać w stronę drabiny. Rudnicki jest w połowie wysokości i wchodzi cały czas. Krasch wziął bardzo głęboki wdech, wziął rozbieg i popchnął drabinę po czym sam przewalił się. Drahonid spadł z drabiny uderzając twarzą o liny. Leżeli obydwoje, a drabina leżała oparta o liny.

PR : Poczekamy sobie teraz…
KG : Na co ?
PR : Aż wstaną debilu !

Leżeli dłuższą chwilkę. W końcu wstali obydwoje. Maciek męczył się stawiając drabinę, a Paweł stał i przyglądał się ciężko oddychając. W końcu Maciek zaczął wchodzić na drabinę, Białowicz podszedł i zaczął nią trząść. Maciek trzymał się dalej. Krasch wszedł na drabinę z drugiej strony i zaczęła się wymiana ciosów. W końcu Drahonid kopnął Pawła w głowę a ten zeskoczył z drabiny. Macie zaczął zdejmować pas a Paweł przewrócił drabinę. Drahonid wisiał na haku i bujał się, raz do przodu, raz do tyłu. Krasch skakał żeby go stamtąd ściągnąć, lecz gdy tylko podskoczył Drahonid podciągał nogi do góry, jednak Maciek nie mógł zdjąć pasa z takiej pozycji. Krasch nie chciał postawić drabiny, ponieważ ułatwiłby mu zdjęcie pasa.

KG : Jak myślisz spadnie ?
PR : Jeżeli w ogóle zejdzie to sądzę, że sam zeskoczy.
KG : Ale to jest jednak jakaś wysokość.
PR : Za przeproszeniem, gówno się znasz. Ja bym próbował go zdjąć.

Paweł pomyślał chwilę i zaczął wchodzić na narożnik. Wziął kilka wdechów i gdy Drahonid był blisko niego zaatakował Spear’em. Drahonid leżał na środku ringu, nie miał siły, Krasch tak samo, pół minuty zajęło mu ustawienie drabiny. W końcu zaczął po niej wolno wchodzić. Drahonid leżał dokładnie pod drabiną. Krasch wszedł na samą górę i zaczął rozpinać pas. Drahonid ani drgnął. MAMY ZWYCIĘZCĘ ! Krasch odpiął pas i ma go… NIE ! PAS SPADŁ ! POD DRABINĘ ! DRAHONID SZYBKO RZUCIŁ SIĘ NA NIEGO ! (Zwycięzcą i nadal Mistrzem TEW jest Maciek ,,Drahonid’’ Rudnicki)

PR : Nie mogę w to uwierzyć, jak to możliwe !
KG : JAK TO MOŻLIWE ?!

Drahonid płakał ze szczęścia i śmiał się przez łzy. Krasch spadł z drabiny i walnął się ręką w czoło.

PB – Co ja kurwa zrobiłem ?!
MR – Ty jebany pajacu !

Paweł wstał na sprężynkę i pomógł wstać Drahonidowi. Razem zeszli z ringu i poszli na backstage. Tymczasem ekipa wyszła, żeby znowu posprzątać w ringu, przed następną walką. Na titantronie w tym czasie pojawił się Callof. Fani zaczęli piszczeć z zachwytu. Stał on na dworze, przed parkingiem, a obok leżała jego duża paczka. Fani zastanawiali się co się zaraz stanie.

CS – Witam was. Kurwa, jak ja was witam. Pewnie nie wiecie, ale zaprosiłem dzisiaj do nas na występ zespół Jarzębina…

Wszyscy fani zaczęli buczeć, jeden jedyny debil śpiewał koko koko euro spoko, ale został on po trzech sekundach znokautowany. Buczenie nie ustawało. W tym czasie na parking zajechał jakiś wiejski busik, z którego wyszła jakaś starsza babka.

SB – Ło matko bosko kochano ! Pan Calluf De Sentarwez ? Witomy, wotimy, to my, Jorzembina.

Callof krzyknął tylko ,,Callof De Servantez dziwko’’ po czym zaczął otwierać swoją paczkę. To co wyjął wprawiło fanów w zachwyt. Callof wyjął RPG, kucnął i wycelował w busik.

SB – Ło matko kochano ! Jaćka ! Ucikomy !

Callof zaśmiał się złowrogo po czym odpalił. Bus wybuchł a fani mieli piękny pokaz fajerwerków. Nagle ktoś zadzwonił do niego. To prezydent !

CS – Halo ?
BK – Witam pana. Widziałem na własne oczy, co pan właśnie zrobił.
CS – Taak ? To bardzo ciekawe. Co w związku z tym ?
BK – Proponóję panu nagrodę w wysokości dwóstó tysięcy złotyh.
CS – Chętnie, ale proponuję panu najpierw wypierdalać do kibla ze słownikiem.
BK – Oczywiście, do kturego ?
CS – Obojętnie…
BK – Dobże, posłuham się pana. Dziękóję.

Callof rozłączył się i poszedł do szatni. Tymczasem Rico zapowiedział że w ringu zobaczymy Kierownika wp, który będzie się biczował parówkami. Publiczność była zachwycona przez najbliższe pół godziny, jednak w końcu kierownik połamał wszystkie parówki i nie był w stanie występować dalej. Publiczność pożegnała go ze smutkiem i łzami.


PR – To było coś pięknego i zajebistego jednocześnie.
KG – Racja, a teraz bez większego pierdolenia main event dzisiejszego PPV.


MAIN EVENT

3.Hell In A Cell Triple Threat Match : o pas Extreme Championship.

Callof De Servantez vs. Chris ,,The Frog’’ Sanderson vs. Dawid de Seta



Na hali słychać muzykę Funky Polak – Pamiętaj, a po chwili na rampie pokazuje się Dawid de Seta. Biegnie on w stronę ringu po czym wyskakuje do góry i wskakuje do ringu nad górną liną. Fani krzyczą ,,Seta ! Seta !’’. Po chwili Dawid rzuca do fanów koszulkę i frotki, a na koniec wchodzi na narożnik i macha do nich szeroko się uśmiechając.

Arthemis i ich kawałek Road To Nowhere towarzyszy wejściu do ringu naszego byłego prezesa. Nagle wystrzeliwują złote fajerwerki co wprawiło publiczność w zachwyt. Na rampie pojawia się Callof. Po chwili marszu znajduje się w ringu i triumfalnie unosi ręce, nagle na hali zaroiło się od banknotów z jego podobizną. Sprawiło to duże zamieszanie, gdyż każdy chciał mieć przynajmniej jeden. Callof stał gotowy do walki.

Slipknot – Psychosocial uderza na hali, to The Frog idzie w stronę ringu. Stojąc na rampie pochyla się i błyskawicznie prostuje a za jego plecami wystrzeliwują różnokolorowe fajerwerki. Fanom na hali podoba się pokaz fajerwerków, ale nie sam Frog. Frog lekceważy ich nienawiśc i idzie do ringu wchodząc do niego po schodkach. Staje na narożniku i prostuje ręce, a z dachu zaczyna spadać konfetti. Frog schodzi z narożnika i staje w ringu.


KG : To będzie perełka. Chyba najważniejsza walka w całej historii TEW.

Fani dopingują Dawida i Callofa, Chrisa dopinguje tylko małą grupa jego fanów. Nagle wielka konstrukcja zaczyna osuwać się ku ziemi. Fani podnieceni krzyczą jak najgłośniej. W końcu klatka spoczęła na ziemi, sędzia daje ostatnie informacje zawodnikom. Wydaje się że wszyscy są już gotowi.

PR – Zaczynamy !

GONG !
Walka zaczęła się. Callof z niewyobrażalną prędkością rzucił się na Chrisa i zaczął bić go po brzuchu i gdzie tylko mógł. Jego głowa na jego nieszczęście była niżej niż ręce Chrisa, więc Chris zaczął atakować go łokciem w plecy, po czym dołożył kilka uderzeń w twarz. Chris wstał, ale już podbiegł do niego Dawid i wykonał Headlock Takedown zaciskając jego głowę jak najmocniej mógł. Chris leżał chwilę w jego uściskach, jednak po chwili zaczął się podnosić i w końcu popchnął Dawida na liny. Dawid wracał i otrzymał potężnego High Kick’a, który zwalił go z nóg. Chris odwrócił się i otrzymał potężnego Closeline’a od Callof’a. Servantez zaczął atakować leżącego Sandersona stompami, po czym dołożył Knee Drop na brzuch, Chris zwijał się z bólu.


KG : Bardzo ładnie wykonana akcja. A jaka efektywna kombinacja ciosów…
PR : Nie podlizuj się. Myślisz że dostaniesz więcej kasy.
KG : Nieee…

Callof zobaczył że Dawid powoli wstaje, więc wziął rozbieg i zaatakował go w głowę Low Dropkick’iem. Dawid znowu leżał na deskach, jednak Servantez przeciągnął go do lin i zaczął dusić. Cóż to musi być za potworny ból. Trwało to jakieś 10 sekund bo Callof wyszedł momentalnie z ringu i zaczął pod nim grzebać. Wyciągnął spod niego pudełko pinezek, jednak w tej chwili otrzymał Cross Body od Chrisa. Chris wyskoczył na niego z narożnika, jednak teraz na ziemi leżeli obydwoje. W ringu zaczął wstawać Dawid. Zauważył, że panowie przenieśli się na zewnątrz ringu, więc poszedł ich śladem. Zauważył leżące na ziemi pudełko szpilek. Wrzucił je do ringu, po czym podniósł Chris’a i popchnął go na siatkę od celi. Powtórzył to kilka razy a na koniec z całych sił wciskał go twarzą w siatkę. Callof wstał i wraz z Dawid’em wrzucili Chris’a do ringu po czym weszli do niego sami. Dawid rozsypał szpilki przy jednym z narożników, a Callof w tym czasie podniósł Frog’a i walnął mu chlasta. Dawid kopnął Chris’a i wsadził jego głowę w kroczę odwracając się twarzą w stronę narożnika. Wyniósł go pod Seto Bomb… Ale Chris wykonał Hurricanranę i to Dawid wpadł w leżące szpilki. Callof szybko rzucił się na Chris’a, zanim ten zdążył się podnieść i uderzył go w głowę Double Axe Handle, po czym zaczął ją punch’ować. Wyprostował się i podniósł wysoko ręce w geście triumfu, fani zwariowali.

KG : Jak myślisz ? Callof wygra ?
PR : Wątpię…
KG : Jak to ? Jest tak blisko końca, spójrz na resztę, są wykończeni.
PR : Nie sądzę, żeby walka skończyła się tak szybko…
KG : Uważam ze wygra.

Callof podniósł Dawida i rzucił go do narożnika, po czym zaczął atakować jego brzuch Side Kick’ami. Po chwili odsunął się i pobiegł w stronę Dawida z Closeline’m. Dawid wykorzystując resztkę sił wykonał Drop Toe Hold i Callof uderzył twarzą w osłonkę od narożnika. Korzystając z chwili zaczął wyciągać sobie pinezki z pleców. Jednak Chris już stał na nogach, czego nie zauważył Dawid i wylądował za linami po popchnięciu Sanderson’a. Chris odwrócił się i podniósł Callof’a po czym popchnął go na liny. Callof podskoczył przy samym Frog’u i mamy CALL-OF-FAME. Callof pinuje…1…2…Kick Out… Frog odkopał i wyturlał się z ringu. Niewiarygodne…

KG : No nie ! Było tak blisko…
PR : Już ci mówiłem, że nie dostaniesz podwyżki.

Callof wyszedł z ringu za Chris’em, jednak otrzymał SPEAR’A OD DAWIDA ! Callof i Dawid wywarzyli celę !

PR : O KURWA !

Fani byli zachwyceni tą akcją. Po jakiejś minucie Dawid wstał, wstał też Chris… Chris biegł na Dawida, jednak on podskoczył i wykonał mu Sete Balacha, dokładając DDT i trzymając dźwignię przez cały czas. Chris traci siły… Callof przerywa dźwignię. Podnosi Dawida i wrzuca go do ringu po czym sam do niego wchodzi. Następuje wymiana ciosów, którą wygrywa Callof. Duty wynosi Seto Wojownika i wykonuje Vertical Suplex po czym stara się przypiąć…1…2…Kick Out… Seta odkopał… Chris wstał i patrzył na to co dzieje się w ringu. Callof postanowił użyć Submission’a. Złapał rękę Dawida i wykonał mu przepiękny Armbar. Dawid gryzł się w zaciśniętą pięść, żeby odwrócić uwagę od bólu w drugiej ręce, jednak było ciężko, szansę dla siebie zauważył Chris. Wbiegł do ringu i szybko zmierzał w ich stronę. Czyżby SPLASH ? NIE ! Frog wbiega na narożnik i… WYKONUJE DEATH MOON NA CALLOF’A.

PR : To było piękne !
KG : Wykorzystał szansę…
PR : Czyżby wygrał ?

Sanderson próbuje pinu…1…2…Dawid przerywa pin… Podnosi Froga i popycha go na liny. Frog wracaj i wykonuje Shoot Out ! Pięknie wykonana akcje, wyrzuca Dawida z ringu. Do Chrisa podbiegł już Callof i zaatakował Headbutt’em, Sanderson był trochę oszołomiony po uderzeniu. Callof wyprowadził uderzenie w twarz, ale Chris je zablokował. Kopnął Callofa i… TAK, MAMY DEATH CUTTER ! Chris pinuje ! 1…2….3… (Zwycięzcą i nadal Mistrzem EXTREME jest Chris ,,The Frog’’ Sanderson)
PR : Piękna walka !
KG : Za mało broni, za mało akcji z użyciem klatki…
PR : Wrestling nie polega tylko na tym…
KG : No jak nie ? Bez broni nie ma walki…
PR : Taki jesteś cwaniak ? Po gali idziemy zawalczyć, zobaczymy co powiesz jak dostaniesz bolkiem…
KG : NIE ! Wrestling nie polega tylko na tym !
PR : TY DZIWKO !

Jedni buczeli, jedni się cieszyli, jednak nie zmienia to faktu, że Chris Sanderson obronił swój pas. Sędzia wręczył pas zwycięzcy, który klęczał na ringu przytulając go do twarzy i płacząc ze szczęścia. Klatka została podniesiona z Chris wyszedł na backstage zadowolony z siebie. Na backstage’u gratulowali mu Krasch, Rico i pan Motyka, który z resztą poszedł z Chris’em oblewać zwycięstwo. Pozostali także wyszli z ringu bez zbędnych komentarzy. Po minucie na halę wyszedł Rico z mikrofonem, ludzie zbierali się już do wyjścia, jednak Rico przykuł ich uwagę… Podniósł mikrofon do ust…

RR : A więc, jak już wiecie z dzisiejszą galą rozwiązujemy federację Total Extreme Wrestling. W związku z tym postanowiłem zrobić wam niespodziankę.

Fani nie spodziewali się niespodzianki, w końcu była niespodziewana (:D) nagle zaczęła grać muzyka Skillet – Hero i na rampie pojawili się wszyscy zawodnicy, biorący udział w dzisiejszej gali. Szli w stronę ringu za Rodriquez’em.

RR : Jak wiecie zawsze ROZDAWANIE AUTOGRAFÓW odbywało się przez określony czas. Dzisiaj mamy dla was niespodziankę.
CF : Moi kurwa kochani ! Dzisiaj będziemy siedzieć na tej piździawie i dawać wam nasze zajebiste podpisiki aż zabraknie kartek.
MS : A nawet jak zabraknie to pójdziemy i dokupimy, ale to nie wszystko.
DN : Chcecie z nami porozmawiać ? Dla was zostaniemy tutaj nawet tydzień, odpowiemy na każde pytanie każdego z was.
DS : Wiem że będziecie tęsknić za nami i całym TEW. Tak samo jak my, może nawet bardziej.
PB : Ale pamiętajcie, że przez życie, coś tam coś tam… Mam nadzieję, że was nie zawiedziemy.
MR : Każdy z nas pójdzie teraz swoją drogą, kto wie ? Może kiedyś nasze drogi znowu się połączą ?
CF : Jedno jest pewne. Nie zrezygnujemy z pasji ! Róbcie to samo, trzymajcie się swoich zasad i idźcie przez życie swoją drogą.
CS : KTO CHCE ZE MNĄ WYPIĆ ?!

Fani byli zachwyceni, jednak większość pobiegła do Callof’a, żeby tylko napić się wódki. Wszyscy byli zachwycenie i przekurwiście się bawili. Tak się bawili, że o kurwa, ja pierdolę. No i ich drogi się rozeszły… Może kiedyś się połączą ? PO co ja kurwa tak piszę, przecież przeczytają to raptem dwie osoby, Callof’a zgarnęły psy bo był najebany w 5 dup. Dziękuję, do widzenia… Włączcie sobie Fo Clips – Compton Street Light, pozdro :D
_________________
REAKTYWACJA ?!?!
 
 
     
REKLAMA 

Zawodnik w TEW: Evan Mathis
Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 243
Wysłany: 2012-06-02, 09:34     

 
 
     
[TC]drahonid 

Zawodnik w TEW: Maciej Rudnicki
Wiek: 20
Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 243
Skąd: Pułtusk
Wysłany: 2012-06-02, 09:34     

Przyjebałeś z tą jarzębiną i Callofem. Za dużo uprzejmości wobec wrestlerów:

"MS – Przepraszam, zamyśliłem się…
DS – Nic się nie stało, to też moja wina.
MS – Mam nadzieję, że nic się nie stało z twoim telefonem.
DS – Spokojnie, nawet jakby coś się stało, to przecież mogę kupić nowy.
MS – Jednak powinienem bardziej uważać. Tak właściwie co tak późno ? Za niecałe pół godziny gala.
DS – Akurat. Rozgrzać się, ochłonąć i na walkę.
MS – W sumie racja, życzę powodzenia w Hell In A Cell. "

no i za dużo razy słowo KURWA! ;d

no a na koniec musiałeś wypromować Fo'clipsa ;d
_________________
Soczek z foczek
Piz*nij sobie grzdyla :D
  
 
 
     
BlooMxer 
D-Generation X


Zawodnik w TEW: Evan Mathis
Wiek: 21
Dołączył: 15 Kwi 2010
Posty: 162
Skąd: Z Pułtuska
Wysłany: 2012-06-05, 08:21     

Co do tej uprzejmości to nie chciałem, żeby wszyscy się tam ciskali bo jak dla mnie to jest bez sensu każdy coś do każdego ma (czyli zostawiłem feudy Callof vs Frog i ty vs. Smith) no i postać Froga pokazałem w innym świetle :D

Co do kurwa, niestety za często, Callof używa bardziej zróżnicowanego słownictwa :)
_________________
REAKTYWACJA ?!?!
 
 
     
BlooMxer 
D-Generation X


Zawodnik w TEW: Evan Mathis
Wiek: 21
Dołączył: 15 Kwi 2010
Posty: 162
Skąd: Z Pułtuska
Wysłany: 2012-10-25, 14:27     

O kurwa... Ja to mam wyobraźnię :D Szkoda, że w życiu wszystko się nie kończy tak zajebiście... Ale może, jeżeli wierzycie w słowa pana Eustachego ;)
_________________
REAKTYWACJA ?!?!
 
 
     
[TC]drahonid 

Zawodnik w TEW: Maciej Rudnicki
Wiek: 20
Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 243
Skąd: Pułtusk
Wysłany: 2012-11-01, 18:01     

o.o
_________________
Soczek z foczek
Piz*nij sobie grzdyla :D
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

| | Darmowe fora | Reklama
Style created by Kula & Gozda
Strona wygenerowana w 0.1 sekundy. Zapytań do SQL: 13